Valldemossa i Orient – dwa niezwykłe miasteczka na Majorce

Valldemossa. Piękna, tajemnicza, nierozerwalnie kojarząca się z Fryderykiem Chopinem i jego miłością George Sand. Większość osób, które przyjeżdża na Majorkę poświęca jeden dzień na zwiedzenie miasta, klasztoru Kartuzów, obejrzenie słynnej celi, w której przez trzy zimowe miesiące mieszkał Chopin. Ten jeden dzień można jednak wykorzystać jeszcze lepiej, ponieważ tylko trzy kwadranse dzielą słynną Valldemossę od maleńkiego i nikomu nieznanego, ale bardzo urokliwego Orientu, w którym warto skosztować prawdziwej majorkańskiej kuchni i pospacerować po kamiennych uliczkach w wydaniu mikro.

Valldemossa

Do Valldemossy warto wybrać się z samego rana, głównie z tego względu, że w ciągu dnia przyjeżdża tu mnóstwo turystów i bardzo trudno jest znaleźć wolne miejsce do parkowania. Miasto mieści się w odległości około 17 kilometrów od stolicy wyspy Palmy. Prowadzi tu malownicza droga – Valldemossa jest położona w pasmie górskim Serra de Tramuntana. Samo miasteczko jest piękne i bardzo zadbane, ale jednak dość mocno skomercjalizowane, czemu oczywiście nie można się dziwić. Punktem obowiązkowym jest zwiedzanie klasztoru Kartuzów, gdzie mieści się słynna cela, w której trzy zimowe miesiące (1838/1839) mieszkał i tworzył Fryderyk Chopin. Co do numeru celi, w której mieszkał Chopin przez długi czas toczyła się zacięta dyskusja, kontrowersje również narosły wokół eksponowanego w klasztorze pianina – to że Chopin na nim grał, podobno mało ma wspólnego z rzeczywistością. Oprócz wnętrz i instrumentu, zwiedzający mogą tu przyjrzeć się oryginalnym zapisom nutowym, pamiątkom związanym z postacią Chopina czy wysłuchać koncertu fortepianowego. Jednak najpiękniejszym miejscem jest niewielki ogród do którego wychodzi się bezpośrednio z celi, z widokiem na otaczające góry i wzniesienia. Wzruszające jest to, że można oglądać tu krajobraz taki jakim widział go kiedyś Chopin. To jedno z tych magicznych miejsc, w których odnosi się wrażenie, że czas się zatrzymał. Po zwiedzeniu klasztoru warto zboczyć nieco z głównych ulic i pobłądzić trochę wśród ukwieconych uliczek Valldemossy.

 

 

 

 

 

 

Orient

Pod względem turystycznym to zupełne przeciwieństwo Valldemossy. Mała majorkańska wioska, w przybliżeniu na około 50 domów jest wyjątkowo malowniczym, sielskim miejscem. Tablica, która przy drodze oznajmia początek miasteczka znajduje się zaledwie kilkadziesiąt, może sto metrów od takiej samej, która sygnalizuje jego koniec. Wszystko jest tu w rozmiarze mikro – przy jednym placu znajduje się tu kościół, szkoła, jedna z kilku restauracji i cmentarz. U podnóża wioski, w dolinie znajdują się sady cytrusowe. Orient jest też wspaniałym miejscem na pyszny, majorkański posiłek, polecam restaurację znajdującą się przy głównej drodze prowadzącej przez wioskę (zdjęcie nr 3). Paella, którą tu podają to mistrzostwo świata, co więcej – porcje są tak wielkie, że jedna potrawa zaspokoi głód całej rodziny. Orient znajduje się pomiędzy Alaro a Buniola, prowadzi do niego piękna, ale wąska, stroma i kręta droga, więc samochód powinien prowadzić wprawny kierowca.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *